Co by się przywitać

Cześć!

Pamiętacie może, kiedy, ucząc się do sprawdzianu lub na sesję egzaminacyjną, potrafiliście znaleźć szereg „obowiązków”, które skutecznie Was odciągały od otworzenia notatek? Posprzątanie całego mieszkania? Ugotowanie obiadu na tydzień? Oglądanie zaległych odcinków „Mody na Sukces”? 😉 Też znam te drobne wymówki, które kazały mi odkładać realizację większości planów „na jutro”.

Po urodzeniu córki brzydki nawyk z czasów studenckich powrócił ze zdwojoną siłą. Bibi była moją wymówką na wszystko. Na zostawienie syfu w mieszkaniu (zaraz obudzi się Bibi), na rzucenie niezaczętego kursu dziennikarskiego (nie mam czasu, bo Bibi), na ciągłe odkładanie lotu z Bibi za granicę (czy nie jest to za wcześnie dla Bibi?), no i w końcu na rozpoczęcie tego bloga (Bibi mnie zmęczyła, idę się położyć)…

Oczywiście, w porównaniu do sesji egzaminacyjnej, podróże czy blog nie są przykrym obowiązkiem 🙂 Jednak tak samo, jak nauka, są wyzwaniem. Wyzwaniem, które ujawni, czy jesteście w stanie pokonać blokady oraz podjąć wysiłek, by zacząć zmiany w swoim życiu, osiągnąć coś większego i pójść do przodu. I nie, moi Drodzy, to nie dziecko jest tutaj blokadą. To są wszystkie te obawy, które wytworzyła Wasza wyobraźnia. To jest lawina słów „Mamusiek Dobre Rady”. I w końcu, to jest przyzwyczajenie do obecnej sytuacji. Przestawienie się z trybu bezdzietnego w tryb rodzica zajmuje sporo czasu i energii. Często po prostu nie chce się po raz kolejny robić tych pierwszych kroków, ale z dzieckiem. Potrzeba jednak było „wyleczenia” Baby Bluesa i setek rozmów z zaprzyjaźnionymi osobami, by sobie to uświadomić…

Ale koniec z wymówkami! Dzięki mojemu Mężowi w końcu ruszyłam tyłek. Kiedy Bibi miała trzy miesiące załatwiłam jej paszport, wylecieliśmy do Turcji (rodzinnego kraju Ślubnego) i… zostaliśmy tam na dłużej 🙂 A potem zaczęły się kolejne loty. Teraz czas na blog! Mąż właśnie bawi się z Bibi, a ja piszę.

O czym będzie blog? O dzieciach i o podróżowaniu. Będzie o zakupach, ciekawych miejscach na świecie, liniach lotniczych, a czasem po prostu o przemyśleniach młodej mamuśki 🙂 Mam nadzieję, że przekonam Was, iż z niewielkim wysiłkiem Maluszek może się stać świetnym towarzyszem podróży. Serdecznie wszystkich zapraszam – również tych bezdzietnych 🙂 Na pewno każdy będzie mógł znaleźć tutaj coś dla siebie.

Nareszcie, udało mi się zacząć! Teraz może już być tylko lepiej 😉

English

Reklamy

5 myśli w temacie “Co by się przywitać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s