Z cyklu „pomarudzę”: AVM w Bursie

Czy mieliście kiedyś taki dzień, w którym myśleliście, że ktoś Wam celowo zrobił pod górkę? Ja tak się poczułam, kiedy wracałam z wakacji w Akçay.

Z powodu głodu, który nas dopadł, zatrzymaliśmy się w galerii handlowej „Kent Meydanı” w centrum Bursy. Zamówiliśmy iskender w słynnej restauracji „Cemal & Cemil Usta”. Tak się złożyło, że po kolacji trzeba było przewinąć Bibi.

I tutaj historia powinna się kończyć. Zwykle rodzic udaje się w kierunku łazienki na tym samym piętrze, znajduje pokój do przewijania malucha (tur. Bebek Bakım Odası), po krótszym lub nieco dłuższym czekaniu załatwia sprawę i wychodzi.

Nie tym razem! Na piętrze była łazienka męska, damska, dla osób niepełnosprawnych, a nawet mescid (pokój do modlitw dla pobożnych muzułmanów). Natomiast pokoju do opieki brak (i nie, nie było przewijaka w toalecie dla osób niepełnosprawnych). Trudno, postanowiliśmy poszukać na niższych piętrach. Niestety, wszędzie było to samo! Rzuciliśmy okiem poza łazienkami – nie było!

Kompletnie zdezorientowana zapytałam panią z ochrony o najbliższy pokój do opieki. Jak myślicie, gdzie się znajdował? Na zewnątrz! Przy wyjściu głównym. Udaliśmy się więc tam. Nieopodal zobaczyliśmy turkusową budkę z napisem „Bebek Bakım ve Emzirme Kabini” (po turecku: Kabina do opieki nad niemowlęciem i karmienia piersią). Wiedzieliśmy, że to będzie płatna usługa, więc nawet mieliśmy naszykowane kilka drobnych w kieszeni. I tu kolejna niespodzianka! Pomimo przygotowanej gotówki, nie mogliśmy tam wejść, ponieważ zapłacić można było tylko i wyłącznie BursaKart. A że byliśmy w Bursie tylko przejazdem, to oczywistym było, że takowej karty nie mieliśmy.

Źródło: burulas.com.tr

Skończyło się na tym, że przewinęliśmy Bibi w samochodzie. Niestety, to nie koniec przygód. W pobliżu nie było ŻADNEGO kosza na śmieci! Znalazłam go dopiero po dziesięciominutowym spacerze przy stacji metra.

Domyślam się, że padnie pytanie: No, i w czym problem? Przecież w końcu przewinęłam dziecko w samochodzie. No, to teraz wyobraźcie sobie, że zamiast mnie, przyszła do galerii handlowej młoda mama z wózkiem, która mieszka około piętnaście-dwadzieścia minut piechotą od AVM (tur. Alışveriş Merkezi – Centrum Handlowe). Albo ktoś ją podrzucił samochodem do centrum. Nie jeździ często komunikacją miejską, dlatego nie posiada czegoś takiego jak BursaKart (jak zresztą zauważyliście na stronie, jest możliwość wykupienia pojedynczych, papierowych biletów). Właśnie płaci za swoje zakupy w jednym ze sklepów dziecięcych, a tu nagle maluszek woła ją ze śmierdzącą sprawą. Takie coś trzeba załatwić szybko, a młoda mama nie jest świadoma tego, że akurat w tej galerii handlowej nie ma specjalnego miejsca do przewijania (zakładając, że dziecko jeszcze nie chodzi). Na stole w restauracji przewijać nie wypada z wiadomych względów. Zanim dotrze do pokoju na zewnątrz, minie sporo czasu. Opcja zmiany pieluchy na trawie też odpada, gdyż wokół nie ma zieleni (nie mówiąc o okresie jesienno-zimowym). A zanim kobieta dotrze do domu, dzidziuś rozpłacze się na dobre – nie mówiąc już o szkodliwych skutkach długotrwałego noszenia brudnego pampersa.

A co, jeśli nagle skończą się środki na BursaKart? Przecież zanim z centrum handlowego dojdzie się do metra, a potem z powrotem do pokoju dla niemowląt, minie przynajmniej dwadzieścia minut!

Żeby nie było: Uważam, że takie miejskie pokoiki do opieki to super sprawa! Miło jest wiedzieć, że w przypadku głodu maluszka lub nagłej potrzeby, można podczas spaceru udać się do najbliższej budki i zaopiekować się dzieckiem w spokoju. A one, z tego, co widziałam, są regularnie utrzymywane w czystości i mają bardzo ładny wystrój. Jednak, moim zdaniem, nie powinno się ograniczać płatności jedynie do karty miejskiej, lecz umożliwić również używanie gotówki – tak jak w stambulskich parkach, gdzie, oprócz przyłożenia IstanbulKart, można wrzucić jedną lirę do bramki.

Znalezione obrazy dla zapytania bursa emzirme kabini
Przykładowe wnętrze pokoju do opieki w Bursie. Źródło: bursa.bel.tr

Poza tym, w przypadku galerii handlowych, takie budki powinny być jedynie alternatywą, a nie jedynym miejscem, gdzie rodzic mógłby przewinąć maluszka lub nakarmić piersią. Budynki te są zbyt duże, by tracić czas na wyjście do pokoju do opieki, a, jak wiadomo, w tej sytuacji ważne są minuty. Nie mówiąc już o tym, że nasze dziecko często nie jest jedyne, które akurat w danym momencie ma potrzebę nakarmienia lub przewinięcia. Kto opiekował się niemowlęciem, ten zrozumie 😉

A Wy, drodzy Rodzice, czy spotkaliście się kiedykolwiek z sytuacją, w której mieliście utrudnioną opiekę nad małym dzieckiem lub po prostu spokojne egzystowanie z maluchem? Dawajcie znać w komentarzach lub na naszym Fanpage! 🙂

trolololo

 

Autor fotografii głównej: Hürriyet

ENGLISH

 

Reklamy