Na spacer po Stambule!

Drodzy Rodzice!

W poprzednim wpisie poruszyłam temat poruszania się po Stambule. Skoro kwestie organizacyjne już poznaliśmy, warto zastanowić się nad tym, dokąd możemy się wybrać z naszym Maluchem 🙂 Tym bardziej, że rozpoczął się sezon wylotów do byłego Konstantynopola i coraz częściej słyszę pytania na różnych grupach dyskusyjnych na temat miejsc odpowiednich dla małych dzieci. Poniżej mamy destynacje, które jako pierwsze przyszły mi do głowy. Zaczynamy! 😉

1) Miniatürk: Jest takie miejsce w Stambule, gdzie możecie zobaczyć całą Turcję na zaledwie sześciu hektarach powierzchni. Gdzie możecie odwiedzić wszystkie dziedzictwa tureckiej kultury w kilka godzin. Jest to park „Miniatürk”. Ten oto park miniatur jest nie tylko tzw. „must see” dla każdego turysty, ale też świetnym miejscem do spacerów z maluchami. Ekspozycje i symulacje są odpowiednio zabezpieczone. Jest pełno zieleni i miejsca do biegania. I najważniejsze – park zapewnia dużo atrakcji małym dzieciom, np. plac zabaw, labirynt, drzewo opowiadające bajki, czy jazda ciuchcią 🙂

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat eksponowanych zabytków, możecie skorzystać z systemu audio, który zapewnia informacje w wielu językach (niestety, nie w polskim): tureckim, angielskim, francuskim, niemieckim, rosyjskim, arabskim, hiszpańskim, japońskim i perskim (farsi).

 

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

2) Akwaria:

Jak już wspomniałam w maltańskim poście, Bibi jest wielką miłośniczką akwariów i oceanariów 🙂 W Stambule jest ich obecnie cztery: Sea Life (kiedyś TurkuaZoo), Istanbul Aquarium, ViaSea i najnowszy – Emaar. Dwa pierwsze znajdują się po stronie europejskiej. Ostatnie dwa – po azjatyckiej. Koszt wstępu dla osoby dorosłej zaczyna się od 40TL. W każdym akwarium możecie również (za dodatkową opłatą) zrobić sobie zdjęcie lub pójść do sklepu z pamiątkami. Moim ulubionym było zdecydowanie Istanbul Aquarium w dzielnicy Florya. Jest on duży, a jego największą zaletą jest to, że jest tematyczny – każde pomieszczenie przedstawia zupełnie inny motyw. Podobało mi się też to, że można było zrzucić zdjęcia cyfrowe na płytę i nie trzeba ich było drukować. Mogę z czystym sumieniem polecić też Emaar – przewodnicy naprawdę angażują się w oprowadzanie gości i opowiadanie im ciekawostek o podwodnych stworzonkach 🙂

 

 

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

3) Stambulskie parki:

Choć Turcy narzekają na to, że Stambuł nie jest zbyt zielony, jego dużym plusem jest spora ilość parków z miejscami do zabawy dla dzieci. Przedstawiam Wam moje ulubione – choć tych po azjatyckiej stronie będzie więcej przez wzgląd na moje miejsce zamieszkania.

Moim numerem 1 w azjatyckiej stronie Stambułu jest zdecydowanie Göztepe 60. Yıl Parkı (co mniej-więcej oznacza „Park Sześćdziesięciolecia Dzielnicy Göztepe”). Jego cechą charakterystyczną jest ogromna ilość kwiatów, w szczególności róż, w prawie każdym zakamarku. Dlatego proponując komuś z rodziny Męża spacer, mówię, żebyśmy poszli do „Gül Parkı” (tr. gül – róża) 🙂 Oprócz tego, jest sporo miejsca do biegania i zabawy, akwarium na samym środku oraz pokaz fontann kilka razy dziennie. Świeży bywalcy spędzają tam ok. 1,5 godziny. Z parku w Göztepe jest już całkiem blisko do muzeum zabawek (tr. İstanbul Oyuncak Müzesi).

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Równie lubianymi przeze mnie są także Özgürlük Parkı i Fenerbahçe Parkı. Pierwszy park również znajduje się w dzielnicy Göztepe. Jest świetnie zorganizowany. Możemy nie tylko liczyć na piękne widoki i mnóstwo zieleni, ale też mamy do dyspozycji boisko do gry w kosza, małą siłownię, knajpkę przy oczku wodnym (polecam udać się tam na śniadanie!), w pobliżu są również sklepy. Park Fenerbahçe natomiast znajduje się przy samym wybrzeżu, dlatego nie tylko macie stamtąd świetny widok na morze, ale również możecie się przespacerować po deptaku. Samo miejsce jest bardzo romantyczne – nawet znajduje się tam kawiarnia o nazwie „Romantika” 🙂 Bardzo fajnym nadmorskim parkiem jest też Maltepe Sahil. Dzięki sporej ilości miejsc na parkingu strzeżonym można spokojnie pojechać tam samochodem i nie martwić się o postój. Oprócz miejsc do zabawy i ławeczek do odpoczynku, mamy do dyspozycji też obiekty sportowe, dużo kawiarni, restauracji, a nawet market Migros naprzeciwko 😉

Godnym polecenia jest ogród botaniczny Nezahat Gökyiğit znajdujący się między dzielnicami Ataşehir i Ümraniye. Miejsce spokojne, pełne różnych gatunków roślin. Co odróżnia Nezahat Gökyiğit od innych europejskich ogrodów botanicznych jest to, że wejdziecie tam za darmo.

Jeśli natomiast chodzi o stronę europejską, jak już wspomniałam, nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, ale chętnie przedstawię Wam kilka z nich, które mi się spodobały. Pierwszy  to Gülhane Park. Nie bez przyczyny jest on nazywany parkiem historycznym. Znajduje się on przy samym pałacu Topkapı. Wokół niego jest pełno muzeów, a poza tym, stamtąd jest praktycznie rzut beretem do dwóch najważniejszych stambulskich zabytków – Aya Sofia i Błękitny Meczet Sultanahmet. Sam park jest przeuroczy – pełno tam tulipanów i innych kwiatów, alejek, pomników, strumyków z fontannami, ławeczek… W sam raz na krótki odpoczynek w samym sercu Stambułu. Nie powinno nas dziwić więc, że Gülhane został uznany na najpiękniejszy park w byłym Konstantynopolu. Inne miejsce, które mi się spodobało, to Sporcular Parkı w dzielnicy Levent. Jest tam dużo zieleni, sporo miejsca do biegania, a nawet niewielka kawiarnia. Wokół znajduje się kilka obiektów sportowych. 

 

Znalezione obrazy dla zapytania park Gulhane
Park Gülhane. Źródło: Google.

Warto dodać, że na terenie większości parków i nadmorskich deptaków znajdują się regularnie utrzymywane w czystości toalety. Płaci się za wstęp 1 lirę turecką – można użyć zwykłej monety albo wspomnianej w poprzednim wpisie Istanbulkart 🙂 W każdej z nich znajdują się przewijaki dla niemowląt. I tutaj bardzo ważna informacja – są one zarówno po stronie damskiej jak i męskiej! Tak więc Panowie – jeśli to jest Wasza kolej na zmianę pieluszki, nie będziecie mogli się wymigać 😉 Zdjęcia zostały zrobione w parku Göztepe 60. Yıl.

 

 

4) Legoland: Dla fanów Lego mam dobrą wiadomość – w Stambule, niedaleko Akwarium SeaLife, znajduje się potężny kompleks rekreacyjny Legoland, gdzie, np. możecie zobaczyć miasto w wersji klockowej 🙂 Choć wydawać by się mogło, że jest to raczej miejsce dla starszych dzieci, obiekt jest też przyjazny najmłodszym podróżnikom. Istnieje tam szereg udogodnień dla wózków, a także specjalne łazienki rodzinne, gdzie można przewinąć malucha. Poza tym, już roczniaki mogą ćwiczyć tutaj swoje umiejętności manualne poprzez zabawę (należy jednak zwrócić uwagę na to, by wybierać miejsca z większymi klockami).

Znalezione obrazy dla zapytania legoland istanbul
Legoland w Stambule. Źródło: Istanbul Tour Studio Blog

5) A poza miastem?

W anatolijskiej części Stambułu znajdują się cztery Wyspy Książęce dostępne dla turystów: Büyükada, Heybeliada, Burgazada i Kınalıada. Do tej pory odwiedziłam dwie pierwsze wyspy i uważam, że są to urocze miejsca na spacer lub piknik. Lecz pewnie większość Turków Wam powie, że najlepiej wyspy jest zwiedzać rowerem (w przypadku wycieczki z małym dzieckiem niezbędny jest fotelik rowerowy, lecz tutaj nie jestem w stanie powiedzieć, czy firmy wypożyczające takie posiadają). Największym atutem wysp jest możliwość odpoczęcia od miejskiego zgiełku i rozkoszowania się naturą – na wyspach jest maksymalnie ograniczony ruch samochodowy, więc na drogach możecie zobaczyć najczęściej rowery i konne bryczki. Na wyspy dostaniecie się promem, tzw. vapur. Odpływa on z portów w Bostancı oraz EminönüKadıköy.

sdr
Wyspa Heybeliada

Możecie też pojechać do niedalekiego miasta Darıca w prowincji Izmit. Znajduje się tam ZOO („Faruk Yalçın Hayvanat Bahçesi„). Dzieci do trzeciego roku życia wchodzą za darmo. Bilety ulgowe kosztują 30 lir, dorośli płacą 40 lir.

 

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

6) A gdyby tak pójść na zakupy z maluchem?…

Generalnie, nie polecam chodzenia do centrów handlowych z niemowlęciem – w szczególności do tureckich galerii. Już na samym wejściu jesteście narażeni na promieniowanie, ponieważ przechodzicie przez bramki, a Wasze torebki są prześwietlane niczym na lotnisku. Centra handlowe są duże i głośne. No, ale wiadomo… Często nie mamy wyjścia. Jednak w azjatyckiej dzielnicy Ataşehir znajduje się galeria handlowa, do której spokojnie możecie się wybrać z maluchem, szczególnie w ładną pogodę. Nazywa się Watergarden. Nazwa tego kompleksu jest absolutnie nieprzypadkowa. Budynek okrąża sporą sieć fontann, których pokaz odbywa się co godzinę. Można go oglądać praktycznie z każdej strony, ponieważ większość sklepów ma wyjście na świeże powietrze (film z widowiska możecie obejrzeć, na przykład, TUTAJ). Restauracje i kawiarnie są usytuowane na najniższym poziomie i posiadają część zewnętrzną przy samej wodzie. Na dachu znajduje się niemały plac zabaw. Mamy tam sporą część sklepów i kawiarnię wewnętrzną skierowaną właśnie do rodziców z dziećmi (aczkolwiek brakuje mi sklepu typu Joker lub eBebek). Na najniższym poziomie niedaleko parkingu znajduje się market Migros, gdzie mamy spory wybór produktów. Pokoje do opieki nad dzieckiem są bardzo czyste i wygodne. Niedaleko galerii jest też bazarek z produktami organicznymi. I bardzo ważna sprawa – nie ma tam, póki co, bramek przy wejściach i maszyn do prześwietlania jak w większości galerii.

Znalezione obrazy dla zapytania water garden istanbul logo

Watergarden

 

Jeżeli wybraliście się do Stambułu ze starszakiem, to w galerii Akasya znajduje się Kidzania – miejsce, w którym dzieci od lat 4 mogą rozwijać swoje zainteresowania i nabywać praktycznych umiejętności 🙂 (niestety, turecki oddział nie dysponuje angielską wersją językową) Bilet wstępu dla malucha kosztuje 75 TL. Jeśli opiekun mu towarzyszy, musi dopłacić 35 TL.

Znalezione obrazy dla zapytania kidzania istanbul logo

Poza tym, praktycznie wszystkie akwaria znajdują się przy centrach handlowych, więc w razie potrzeby można skoczyć na szybkie zakupy.

 

Stambuł jest dynamicznie rozwijającym się miastem i cały czas powstają tu nowe miejsca. Jeśli odwiedzimy z Bibi kolejne destynacje, z pewnością damy Wam o tym znać na blogu 😉 Następny artykuł napiszę o aktywności fizycznej dla mam i maluchów w Turcji.

 

English

Reklamy

Co usłyszeliście przed pierwszą podróżą z Maluchem?

W dzisiejszych czasach mało kogo dziwi widok niemowlęcia w samolocie czy pociągu. Na pierwsze wojaże nierzadko udają się noworodki. Za naszych czasów było ciut inaczej. Pierwsze wakacje nad polskim morzem spędziłam mając cztery lata. Za granicę natomiast udałam się po raz pierwszy w wieku piętnastu lat. Koledzy z klasy mieli taką podróż za sobą wcześniej lub później – nie słyszałam jednak, żeby którykolwiek został zabrany za granicę w wieku niemowlęcym.

Bibi poleciała pierwszy raz samolotem, kiedy miała cztery miesiące. Gdyby nie sprawy rodzinne, pewnie ta podróż nastąpiłaby później. Wiadomo, Rodzic, który w pełni odpowiada za dziecko, niepokoi się, czy ich pociecha dobrze zniesie lot. Całe szczęście, w większości Maluchy nie mają problemów z podróżowaniem – albo przesypiają większość trasy, albo się bawią, albo udaje się je szybko uspokoić w razie płaczu. Bardzo często jednak niepokoje Rodziców są podsycane (nawet, jeśli wyprawa jest konieczna) przez starszych członków rodziny, znajomych, czy inne osoby, które nie mają takiego doświadczenia i nie mają oporów przed podzieleniem się swoimi wątpliwościami.

Postanowiłam napisać więc artykuł o tym, co najczęściej słyszą Rodzice przed pierwszą podróżą z ich kilkumiesięcznym dzieckiem. Materiał został zebrany na grupach facebookowych, podczas rozmów w samolotach, czy też z własnego doświadczenia. Dowiemy się, w czym wspomniani doradcy mogą mieć rację, a gdzie należy obalić mity.

1) Czy nie jest ono za małe? – rzecz względna. Widziałam turystów w samolotach z niespełna miesięcznymi maluchami. Spotkałam też rodziców, którzy czekali do pierwszych urodzin dziecka na wyjazd. Niektórzy nie podróżują wcale, nie czują takiej potrzeby i pewnie ich dziecko wyjedzie poza miasto dopiero podczas wycieczki szkolnej. Linie lotnicze nie pozwalają na wejście na pokład z noworodkiem, które ma mniej, niż 10 dni. Poza tym, wyrobienie paszportu też zwykle trochę zajmuje (w Polsce czas oczekiwania to ok. 2 tygodnie). Choć lekarze nie sprzeciwiają się wylotom maluchów już po pierwszym miesiącu życia, to najbardziej rekomendowany czas na pierwszą podróż jest, kiedy dzidziuś skończy już trzy miesiące i ja się pod tym podpisuję. Z własnego doświadczenia wiem, że im młodszy maluch jest, tym mniej problemów – więcej śpi, mniej zaczepia innych pasażerów i za kilkumiesięcznym dzieckiem nie trzeba biegać. Nie wyciągnęłabym na pewno noworodka do Azji, czy w inną daleką podróż, ale uważam, że jak najbardziej można zabrać zdrowe niemowlę na wakacje do Europy i okolic. Dobrze jest po prostu wsłuchać się w siebie i dziecko.

2) A co, jeśli zacznie płakać? – niemowlęta płaczą i jest to zupełnie normalne. Nie mówią, więc tym sposobem sygnalizują swoje potrzeby. O tym pewnie słyszeliście już wielokrotnie. Bibi wiele razy rozpłakała się podczas spacerów. Czy to oznacza, że powinnam była zostać z nią w domu, kiedy za oknem ładna pogoda? Czy powinnam też unikać lekarzy, ponieważ maleństwo wydziera się już na sam widok stetoskopu? Nie. Oznacza to, że trzeba wsłuchać się w Wasze dziecko, dojść do tego, co ma Wam do powiedzenia i spróbować rozwiązać problem. Ta sama zasada działa w samolotach. Trzeba upewnić się, czy przyczyną płaczu są zatkane uszy, zmęczenie, bądź zwykła nuda, a potem spróbować temu zaradzić i nie obawiać się prosić obsługę, a także innych pasażerów o pomoc. Nie bójmy się płaczu dziecka – zamykanie się w domu z dzidziusiem ani nie jest zdrowe ani dla nas, ani dla niego.

3) Nie leć z dzieckiem do ********* (nazwa kraju lub kontynentu), bo zachoruje i Bóg wie, co jeszcze – tutaj to już naprawdę zależy, o jakim kraju mowa. Możecie polecieć do Afryki lub Azji i w jednym kraju standardowe szczepienia przyjęte w Europie zupełnie wystarczą, w innym musicie wykonać szereg wkłuć, a w jeszcze innym lepiej sobie dać spokój z wyjazdem.  W pierwszej kolejności trzeba zerknąć na strony ambasad w danym państwie, a także na stronę Szczepienia dla Podróżujących, by sprawdzić, czy nie ma żadnych ostrzeżeń epidemiologicznych. Kraje, w których trwa zaraza lub wojna trzeba bezwzględnie wykreślić z listy podróży! Jeśli Wasza destynacja nie jest oznaczona żadnymi ostrzeżeniami, ale wybieracie się na inny kontynent, czy do miejsca, gdzie panuje inny klimat, warto ponownie wejść na wspomnianą stronę, by dowiedzieć się, jakie dodatkowe szczepienia powinniście razem przyjąć. Koniecznie też trzeba zawczasu wykupić odpowiednie ubezpieczenie. Wszystko to opisałam w artykule „Przygotowania do wyjazdu – część formalna”. Inna sprawa to obecna pogoda. Oczywiście, nie powinno się zabierać dziecka tam, gdzie panują skrajne temperatury. Do ciepłych krajów warto wybrać się przed sezonem lub pod sam jego koniec. Wtedy należy mieć przygotowane odpowiednie bawełniane ubranka, kosmetyki i koniecznie apteczkę (nigdy nie wiadomo, jak to z dostępnością i cenami na miejscu). A jeśli ktoś obawia się, że przez sam trzygodzinny lot do podobnej strefy klimatycznej Maluch przeziębi się lub coś gorszego… To samo może się zdarzyć podczas spaceru w parku, na zakupach, a zwłaszcza, jeśli przez dłuższy czas siedzimy w domu. Trzymanie pod kloszem często przynosi więcej szkody, niż pożytku.

4) Nie leć z dzieckiem do ********, bo tamta rodzina może je porwać! – jeden z moich „ulubionych” tekstów. Najczęściej słyszą je osoby, które mają małżonków z krajów Bliskiego Wschodu. Jako żona Turka, usłyszałam kiedyś podobną radę podczas zajęć w szkole rodzenia. Niestety, kraje zamieszkałe w większości przez muzułmanów cieszą się, z różnych przyczyn, złą sławą w mediach europejskich i północnoamerykańskich. Jest to często krzywdzące wobec zwyczajnych obywateli danych państw. Kiedy hormony ciążowe opadły, zdałam sobie sprawę, że większość tego typu ostrzeżeń jest wypowiadana przez osoby, które nigdy nie były w żadnym kraju bliskowschodnim, a wiedzę czerpią od innych osób lub ze środków masowego przekazu. Tacy ludzie najczęściej robią to z troski i wydaje im się, że czynią dobrze.  Należy zwrócić uwagę na to, że kanały informacyjne zazwyczaj mają na celu wzbudzenie sensacji, a nic tak nie zwraca uwagi otoczenia jak ludzkie dramaty. Nie neguję tutaj zjawiska porwań rodzicielskich. One, niestety, mają miejsce, należy na to zwracać uwagę i reagować. Ale to nie jest domena ŻADNEGO narodu. Zdarza się to w Polsce, Turcji, w Szwajcarii, Egipcie, w USA, Japonii… Wszędzie! Jedyne, co mogę w tej sytuacji poradzić, to posłuchać własnej intuicji i rozsądku. Oprócz rodziców, nikt nie zna tak dobrze partnera jak TY – nie koleżanka, nie ciotka, a już tym bardziej sąsiadka. Każdy związek powinien opierać się przede wszystkim na zaufaniu. Dziadkowie mają też prawo widzieć się z wnukami. A jeśli rzeczywiście masz wątpliwości, co do intencji „drugiej połówki”, nie tylko przełóż podróż, ale zastanów się, czy taka relacja w ogóle ma sens.

5) Wyrzucasz pieniądze w błoto! – jeżeli Was na to stać, to sprawy pieniężne nie powinny być obiektem zainteresowania osób trzecich. Ale do rzeczy! Jeśli zaplanowaliście upragnione wakacje jakiś czas temu, jesteście rodzicami roześmianego niemowlaka i macie zamiar go wziąć ze sobą, to cena nie będzie stanowić praktycznie żadnej różnicy. Dzieci do drugiego roku życia mają zniżkę 90% od standardowej ceny. Skoro Wasz bilet kosztował ok. 600 PLN za osobę, musicie dopłacić do maleństwa 60 złotych.

6) Przecież ono nie będzie nic pamiętać! – może i nie, ale czy to oznacza, że Rodzice po miesiącach ciężkiej pracy mają sobie z tego powodu przez kilka lat odmawiać wakacji? Oczywiście, że nie! A dlaczego? Po pierwsze, biura podróży często przedstawiają różne korzystne cenowo oferty dla rodzin z atrakcjami dla maluchów i opieką wykwalifikowanego animatora. Chwilowe odejście od rutyny nie tylko będzie korzystne dla rodziców, ale też dla dzieci. Po drugie, ludzie podróżujący od maleńkości często mają większą wiedzę o świecie, bo są go bardziej ciekawi. Są bardziej empatyczni i otwarci na zmiany, czy inne kultury. Są krytyczniej nastawieni do stereotypów i mają lepiej rozwinięte umiejętności lingwistyczne. Po trzecie, a może właśnie paradoksalnie to będzie ta „niezapomniana” podróż, którą maluch będzie kiedyś wspominał swoim wnukom? Co roku robimy z moim Mężem fotoksiążki. Pewnie sobie wyobrażacie, jak niesamowitą pamiątką są wspólne zdjęcia z różnych miejsc na świecie? 🙂 Poza tym, zaprzyjaźniliśmy się z niektórymi rodzicami poznanymi na wakacjach – może regularne kontakty między maluchami przerodzą się w wieloletnie międzynarodowe przyjaźnie? 😉

 

Drodzy Rodzice. Nie wkurzajcie się, kiedy słyszycie tego typu sugestie, a zwłaszcza od osób starszych. Oni najczęściej robią to z troski. Nasi rodzice i dziadkowie nie podróżowali tyle, co my – większość z nich w ogóle nie była za granicą (a tym bardziej, nie brała tam dzieci). Wynikało to nie tylko ze spraw ekonomicznych, ale wtedy nie mieliśmy tzw. „otwartych granic”. Brak doświadczenia zawsze napędza niepokoje Obecnie polskie paszporty są zdecydowanie mocniejsze, turystyka jest znacznie bardziej rozwinięta i dzięki różnym promocjom lotniczym oraz niedrogim hotelom (lub gościnności znajomych), a przede wszystkim odpowiedniemu przygotowaniu Malucha, możemy sobie zaplanować naprawdę fajne, niskobudżetowe wakacje 🙂

Ja wiem, że wiele rzeczy, które mówią Wasi bliscy, straciło ważność jakieś dziesięć lat temu. Jednak czasem, stopując Wasz entuzjazm, mogą mieć rację, np. w przypadku wyjazdu do miejsc, które nie należą do najbezpieczniejszych.

Kończąc moje wypociny, chciałabym dodać, że powyższe teksty nie są jedynymi, które można usłyszeć od bliskich. Przed pierwszym lotem do Turcji usłyszałam również: „Fajnie – Młoda odwiedzi dziadków”, „Podziwiam odwagę”, „Bibi będzie w przyszłości lepiej znosiła zmiany”, „Super! Będziecie mieć lepszą pogodę”, czy w końcu „Nareszcie sobie odpoczniesz” 🙂

 

English